Za nami już trzy kolejki akademickich zmagań. Po remisie w pierwszym meczu, dwa kolejne to już dużo lepsza gra w naszym wykonaniu. Najpierw ograliśmy 2-1 Politechnikę Førerstad, chociaż mecz ten był dziwny. Najpierw nie działo się zupełnie nic. Tak do 44 minuty, wtedy pierwszy raz zaatakowaliśmy, trafiliśmy do bramki, ale sędzia gola nie uznał. Drugą połowę zaczęliśmy od rzutu karnego, który został przestrzelony przez Valtteriego Turpeenniemi. Nie podłamało nas to i zaczęlismy zaciekle atakować bramkę Politechniki. Tak atakowaliśmy, że to rywale jedną jedyną kontrą w całym spotkaniu wyszli na prowadzenie. A było to na 2 minuty przed końcem. I co? I nagle coś czego nie mogliśmy zrobić w 90 minut, zrobiliśmy w dwie. W 91 i 93 minucie strzeliliśmy dwie bramki, z czego ta ostatnia była samobójem. No dziwny mecz.
A z Voxlandzką Militarakademie wygraliśmy tak pewnie 3-0, że nawet nie ma się nad czym rozwodzić :D