
Na jarmarku nie mogło zabraknąć stoiska Windsachen Industrie, rodzinnej firmy obecnie panującego klanu, które oferowało mnóstwo produktów lokalnej i zagranicznej produkcji. Wszystko, co tutaj się znajdowało pochodziło z Everrun w Sarmacji, Brzozopól Chmielnych w Leocji i gospodarstw w Voxlandzie. Można było tutaj znaleźć ciastka korzenne na choinkę, mieszanki suszonych owoców do herbat, piwo korzenne i zwykłe, grzańce, ręcznie wykonane ozdoby, świeczki z wosku pszczelego czy miody.Można też było znaleźć tutaj coś do ubrania - tak zwane brzydkie swetry zimowe, wełniane czapki i szaliki, kilty, suknie tartanowe i koce. Na straży całego stanowiska stała Lili Straß, sama kierowniczka działu sprzedaży Windsachen Industrie. Na tak ważne wydarzenie oczywistym było, że musiała pojechać osoba najlepsza w handlowym fachu.




