Ok, sprawy techniczne ruszyły i są zrobione, teraz jest kwestia pt.
"lore". Moja wizja, ale chciałabym żeby to nie było coś w stylu "mam wizję ja, a Wy ją w całości akceptujecie" tylko żeby to była konstruktywna rozmowa, własne wizje, własne pomysły, kontrpropozycje.
Lore widzę następująco:
Jest rok 2824, minęło 756 lat od opuszczenia Pollinu przez ludzkość w wyniku katastrofy naturalnej, która nadeszła w wyniku kolejnej ogólnopollińskiej wojny. Jak przewidywał znany fizyk XX wieku Alijasz Goldberg, ten konflikt spowodował użycie broni atomowej, a ci którzy pozostali na miejscu narodzin człowieka kolejną będą toczyć na kamienie.
Jednak nie wszyscy zginęli, zostali poddani śmiertelnemu promieniowaniu lub udało im się schronić. Wiele państw było na tyle rozwiniętych by móc ewakuować jeżeli nie duży procent swojej ludności to jej najważniejszy odsetek, wysyłając ich w przestrzeń kosmiczną ku nieznanemu. Sami w większości nigdy nie zobaczyli kresu podróży umierając czy to z chorób lub starości, czy zniszczenia statków ewakuacyjnych. Ci którzy mogli zostali poddani hibernacji w mrożących kapsułach. Jednak większość tych, którzy dawali początek nowym bytom państwowym była ich potomkami.
Z Królestwa Voxlandu w ostatnich chwilach Pollinu wystartowało 157 statków ewakuacyjnych mogących transportować do 2000 tysięcy pasażerów. Przez lata trwały poszukiwania nowego Pollinu, nowego świata. W końcu HMRS (His Majestat Raumskiff) Preludium prowadzący lecący od dawna konwój wykrył sygnaturę nowego układu słonecznego, który znajdował się tysiące lat świetlnych od Pollinu.
Po dotarciu do niego oraz zbadania powierzchni planet znajdujących się w układzie za pomocą sond rozpoczęto lądowania na planecie Merciriam, która wkrótce stała się domem dla potomków voxlandzkich uchodźców. Na przestrzeni kolejnych lat populacja rosła, technologia szła do przodu, a system polityczny diametralnie się zmienił. Z dawnego Królestwa nie pozostało nic poza wpisami, nagraniami oraz różnej maści materiałami historycznymi.
Obecnie następcą pollińskiego Królestwa Voxlandu jest Imperium Cyberterry, które jest kompletnie autorytarnym bytem. Parlament został dawno temu rozwiązany, samodzielnie przy wsparciu najbliższych doradców rządzi Imperator Velana. Imperium roztacza swoje macki poza układ Merciriamski opanowując kolejne rejony galaktyki. Rządzi niepodzielnie, brutalnie tłumi wszelkie próby buntu, które próbują gdziekolwiek powstać. Jego wielka armia i gwiezdna flota sieją postrach skutecznie sprawiając, że mało kto śmie zgłosić jakikolwiek sprzeciw.
Mimo wszystko są jeszcze tacy, którzy nie poddają się woli Imperium i skrycie dążą do jego obalenia. Powoli rosnący ruch oporu pragnie przywrócić ład i demokrację, które niegdyś im zabrano...
P.S. Nazwa "Cyberterra" wzięła się od tego, że Merciriam miałaby być planetą bardzo zcybernetyzowaną (coś na kształt świata z Cyberpunka lub Coruscant z Gwiezdnych Wojen), a że jest ona kolebką cywilizacji i samego państwa to stąd nazwa.
No nic, czekam na opinie
@Obywatel @Abrielle Novaroi :)