
Oświetlana ostatnimi promieniami lutowego słońca stolica powoli cichła na tyle oczywiście, ile to możliwe w przypadku wielkiego miasta. Ludzie powoli siadali do obiadów z rodziną po kolejnym dniu spędzonym w pracy, szkole czy na służbie. Serce stolicy czyli Pałac Królewski i obszar wokół niego jednak jeszcze długo miał nie spocząć w spokojnym śnie. Trwały poważne przygotowania do sobotniej wizyty Księcia Sarmacji i jego małżonki. Aleję Królowej Nataszy sprzątano, ustawiano barierki, wieszano flagi Sarmacji i Królestwa na słupach, a sam Pałac przeżywał wewnętrzne przygotowania. Z zewnątrz polerowano czarno-złote ogrodzenie, ustawiano również barierki wokół trasy przejazdu na jego teren.
Niedaleko królewskiej rezydencji w Pałacu Flitcgeroff, który miał stać się sarmacką ambasadą również trwały prace przygotowujące miejsce do pełnienia nowej funkcji. Tutaj miało też nastąpić oficjalnie powitanie Książęcej Pary. Szykowano więc plac przed budynkiem gdzie ma się odbyć inspekcja Kompanii Reprezentacyjnej Voxland Heimat Staatssicherheit. Wzmacniano również samą ochronę przyszłej ambasady - blokady przy wjeździe, monitoring, czujniki ruchu przy ogrodzeniu czy wymiana okien na kuloodporne o najwyższej klasie bezpieczeństwa.
Do samej stolicy wracali również członkowie Rodziny Królewskiej by czuwać nad przygotowaniami. Król wracał z wypoczynku w Werdenhoff, Królowa z rana miała startować z Edelweiß, a Konigprins w piątkowy wieczór miał lądować na lotnisku, na którym w sobotnie południe wyląduje samolot sarmackiej delegacji.





