[WYDZIELONE] Sytuacja polityczna 2025
: 27 lut 2025, 23:44
Widzę potencjał pod jakąś grę polityczną/area control, w której chętnie wziąłbym udział 
Może coś takiego z tego wyniknie. Nie ukrywam, miałam taki plan z kilka miesięcy temu...Pavel van der Gibson pisze: 27 lut 2025, 23:44 Widzę potencjał pod jakąś grę polityczną/area control, w której chętnie wziąłbym udział![]()
TBH gdyby wymyślić jakiś dobry system prowadzenia walk między graczami... Może można byłoby pomyśleć o wpuszczeniu Ludu Bożego do Sambany/napuszczeniu go na OBPP postsamundyjskie (oczywiście w pewnym stopniu). Ino no właśnie, walki między graczami... Wojnie w Brodrii niewątpliwie brakło tej kwestii. Wojny Klonów prowadzone przy użyciu rzutu kostką (kto wygrał opisywał przebieg zdarzeń) zdecydowanie nie spełniają warunku dobrego systemu.Piotr Romanow pisze: 28 lut 2025, 19:57 Mam nadzieję, że dołączy się do tego duże grono ludzi. Wyjdzie jak wojna domowa w Brodrii. ;)
No plany przemienienia Sambany w czysty battle royal między ludźmi to sięgają 2020 i wojny między siłami ówczesnego Szogunatu Sambany a Emiratu Kaća.Anastasia Windsachen pisze: 27 lut 2025, 23:59 Nie ukrywam, miałam taki plan z kilka miesięcy temu...
A no właśnie. No i też kwestia tego, że hmmm wojna brodryjska nie miała z góry założonego końca. Raczej była zwieńczeniem jej końca i miała trochę określić jej przyszłość. No i była nastawiona na udział kilku różnych politycznie uczestników. A ta wojna... że tak powiem nie może się zakończyć końcem przynależności Sambany do nas w aspekcie pozanarracyjnym, a utrzymywanie narracyjnego państwa marionetkowego... no też niezbyt to w długofalowym interesie nam nie leży.Joahim von Ribertrop pisze: 01 mar 2025, 01:10TBH gdyby wymyślić jakiś dobry system prowadzenia walk między graczami... Może można byłoby pomyśleć o wpuszczeniu Ludu Bożego do Sambany/napuszczeniu go na OBPP postsamundyjskie (oczywiście w pewnym stopniu). Ino no właśnie, walki między graczami... Wojnie w Brodrii niewątpliwie brakło tej kwestii. Wojny Klonów prowadzone przy użyciu rzutu kostką (kto wygrał opisywał przebieg zdarzeń) zdecydowanie nie spełniają warunku dobrego systemu.Piotr Romanow pisze: 28 lut 2025, 19:57 Mam nadzieję, że dołączy się do tego duże grono ludzi. Wyjdzie jak wojna domowa w Brodrii. ;)
Nie dziwię się, nie mniej można by było zrobić z tego naprawdę bardzo ciekawą narrację, gdy komuniści biją się z "rządem" walczącym o niezależność, a także frakcją która wspiera połączenie z Voxlandem. Wiem, że nie będzie to fajne jak wygra któraś ze stron, która Wam nie pasuje, ale to jest aktywność, a aktywność to są pieniądze. XDAnastasia Windsachen pisze: 01 mar 2025, 01:33
A no właśnie. No i też kwestia tego, że hmmm wojna brodryjska nie miała z góry założonego końca. Raczej była zwieńczeniem jej końca i miała trochę określić jej przyszłość. No i była nastawiona na udział kilku różnych politycznie uczestników. A ta wojna... że tak powiem nie może się zakończyć końcem przynależności Sambany do nas w aspekcie pozanarracyjnym, a utrzymywanie narracyjnego państwa marionetkowego... no też niezbyt to w długofalowym interesie nam nie leży.
Samo przyjęcie założenia że wojna nie może zmienić sytuacji Sambany też moim zdaniem wyklucza jakiekolwiek dopuszczanie Ludu Bożego do udziału w tejże. Nie jest tajemnicą, że uważam że takie coś jest totalnie bez sensu i podchodzi pod zbrodnię przeciwko logice - za to właśnie krytykowałem Bananowy Wiatr w jego obecnej odsłonie czy podejście władz RON do tematu powstania Kozaków Zaporoskich.Anastasia Windsachen pisze: 01 mar 2025, 01:33 No i też kwestia tego, że hmmm wojna brodryjska nie miała z góry założonego końca. Raczej była zwieńczeniem jej końca i miała trochę określić jej przyszłość. No i była nastawiona na udział kilku różnych politycznie uczestników. A ta wojna... że tak powiem nie może się zakończyć końcem przynależności Sambany do nas w aspekcie pozanarracyjnym, a utrzymywanie narracyjnego państwa marionetkowego... no też niezbyt to w długofalowym interesie nam nie leży.
Każdy system można zawsze przepisać, coby pasował do potrzeb.Pavel van der Gibson pisze: 01 mar 2025, 02:55 Istnieje dość dobry system walki na mapie, który jest nastawiony na dyplomację, dogadywanie się i zajmowanie terytoriów. Ale wymaga bardzo dobrze zorientowanego mistrza gry i ogólnie gra się w nim na wynik, a nie na całkowitą eliminację.
Kiedyś miałem w głowie przez chwilę pomysł przerobienia całej Sambanafryki (albo tylko Sambany, idk czy wtedy nie działała jeszcze Samunda) w czyste battle royal. Ustaliłoby się ogólne zasady funkcjonowania wojen, ludków, gospodarki etc. etc. - i huzia. Każdy kraj czy organizacja mogłyby sobie zrobić tu kolonię, prywatne ludzie mogłyby albo walczyć ku chwale Ojczyzny, albo swojej, albo jako jakiś narracyjny warlord bijący się o wolność od tych przebrzydłych pozasambanafrykańców. I tak dalej i tak dalej.Piotr Romanow pisze: 01 mar 2025, 10:37 Nie dziwię się, nie mniej można by było zrobić z tego naprawdę bardzo ciekawą narrację, gdy komuniści biją się z "rządem" walczącym o niezależność, a także frakcją która wspiera połączenie z Voxlandem. Wiem, że nie będzie to fajne jak wygra któraś ze stron, która Wam nie pasuje, ale to jest aktywność, a aktywność to są pieniądze. XD
Nie, żeby zależało nam tylko na kasie. :p
Jeżeli jesteśmy gotowi na ewentualną utratę Sambany - to, to odejmuje jedną z ważniejszych kwestii i wątpliwości. Pozostaje wymyślić systemJoahim von Ribertrop pisze: 01 mar 2025, 13:38Samo przyjęcie założenia że wojna nie może zmienić sytuacji Sambany też moim zdaniem wyklucza jakiekolwiek dopuszczanie Ludu Bożego do udziału w tejże. Nie jest tajemnicą, że uważam że takie coś jest totalnie bez sensu i podchodzi pod zbrodnię przeciwko logice - za to właśnie krytykowałem Bananowy Wiatr w jego obecnej odsłonie czy podejście władz RON do tematu powstania Kozaków Zaporoskich.Anastasia Windsachen pisze: 01 mar 2025, 01:33 No i też kwestia tego, że hmmm wojna brodryjska nie miała z góry założonego końca. Raczej była zwieńczeniem jej końca i miała trochę określić jej przyszłość. No i była nastawiona na udział kilku różnych politycznie uczestników. A ta wojna... że tak powiem nie może się zakończyć końcem przynależności Sambany do nas w aspekcie pozanarracyjnym, a utrzymywanie narracyjnego państwa marionetkowego... no też niezbyt to w długofalowym interesie nam nie leży.
Generalnie jeżeli z góry zakładamy jakiś określony wynik wojny to dopuszczanie do niej ludzi ma więcej szkód niż korzyści - problemy z ogarnięciem się jednej ze stron mogą kompletnie sparaliżować konflikt, poza tym co jeśli strona której przeznaczono przegrać jednak wygra? Co, będziemy robić Deus Ex Machina i retconować niekorzystne wydarzenia? Nie tu leży szczęście.