[FRB] Freeburska codzienność
: 17 lip 2024, 01:08
Zabytkowy Rynek Główny we Freeburgu, jednym z najstarszych miast Voxlandu, przystrojony był w lekko powiewające flagi państwowe. Na środku, w pewnej odległości od ratusza, który liczył sobie ponad 700 lat, rozstawione było podwyższenie z kilkoma krzesłami spośród, których dwa wyróżniały się swoim wyglądem. Wykonane z ciemnego drewna i obite voxlandzkim błękitem miały na sobie wyszyte ceremonialne inicjały Pary Królewskiej. Pomimo deszczu, który nieustannie padał, na okazję przyjazdu Ich Królewskich Mości Rynek i jego okolice były wypełnione ludźmi. Milicja stała już przy barierkach w typowych dla siebie czarnych, wzmocnionych mundurach przeciw zamieszkom. Co prawda nigdy się jeszcze nie zdarzyło by trzeba było interweniować, ale siły prewencyjne na poważnie brały zadanie zabezpieczenia wizyty Króla i Królowej.
Około godziny 12:45 biuro prezydenta miasta otrzymało telefon z informacją, że królewska kolumna wyjechała już z lotniska i w ciągu około 30 minut powinna wjeżdżać na teren Starego Miasta. Powiadomiony o tym prezydent, Klaus Urmigen, ubrał marynarkę, co było pewnym odejściem od tradycji jaka panowała od lat, gdy to zarządca miasta podczas ceremonialnych okazji ubrany jest w średniowieczny strój. Freeburg mimo swoich głębokich korzeni monarchistycznych szedł z biegiem czasu oraz panującym w Królestwie ustrojem, który rezygnował w większości z sytuacji z pompatyczności na rzecz użyteczności oraz większego zbliżenia Korony do jej poddanych.
Po 13:15 na Karamerbergstraße, słynną freeburską ulicę, wjechała królewska kolumna. Ludzie machali chorągiewkami, plakatami wyrażającymi poparcie, robili zdjęcia, ale byli też i tacy, którzy zagłuszani przez monarchistów wyrażali swoje odmienne zdanie i rzucali hasła w stylu "Precz z monarchią!", "Monarchosocjalizm to wynaturzenie!", "Tylko republika jest wolnością!". Jednak ich głosy gubiły się pośród dźwięku fleszy, wiwatów, oklasków. W końcu limuzyna wioząca Parę Królewską wjechała na Rynek gdzie u końca, mokrego już, czerwonego dywanu stał Klaus Urmigen. Gdy adjutanci otworzyli drzwi i pomogli Ich Królewskim Mościom wysiąść, prezydent miasta przywitał ich, a następnie przeszedł do tradycyjnej części ceremonii, która zawierała w sobie ofiarowanie kluczy miejskich.
- Wasza Królewska Mość, jako Wasz oddany poddany, lojalny wobec Was oraz Waszych następców, Korony i Państwa, ofiarowuję te oto złote klucze do bram miejskich, które od dwóch tysięcy lat strzegą bezpieczeństwa naszego.
- Jaśnie Szanowny Prezydencie, dziękuję za Wasz gest, ale miasto jest w rękach dobrych i ludziom dobrze się żyje z ich gospodarzem. Niech klucze pozostaną z Wami i każdego dnia przypominają o tym jak ważną misję otrzymaliście od swoich współbraci.
Po tych słowach Para Królewska wraz z prezydentem oraz innymi urzędnikami usiadła na podwyższeniu by obejrzeć krótki pokaz przygotowany przez lokalny oddział VHS, a także kilka występów prezentujących kulturę regionu. Gdy ta część dobiegła końca Król wraz z Królową skierowali się do swojej limuzyny, która miała zawieść ich do leżącego niedaleko zamku we Freeburgu - Burg Edekoner, w którego ogrodach oczekiwali już zaproszeni na krótkie przyjęcie ludzie o dużym wkładzie we freeburską kulturę i życie społeczne.
Około godziny 12:45 biuro prezydenta miasta otrzymało telefon z informacją, że królewska kolumna wyjechała już z lotniska i w ciągu około 30 minut powinna wjeżdżać na teren Starego Miasta. Powiadomiony o tym prezydent, Klaus Urmigen, ubrał marynarkę, co było pewnym odejściem od tradycji jaka panowała od lat, gdy to zarządca miasta podczas ceremonialnych okazji ubrany jest w średniowieczny strój. Freeburg mimo swoich głębokich korzeni monarchistycznych szedł z biegiem czasu oraz panującym w Królestwie ustrojem, który rezygnował w większości z sytuacji z pompatyczności na rzecz użyteczności oraz większego zbliżenia Korony do jej poddanych.

- Wasza Królewska Mość, jako Wasz oddany poddany, lojalny wobec Was oraz Waszych następców, Korony i Państwa, ofiarowuję te oto złote klucze do bram miejskich, które od dwóch tysięcy lat strzegą bezpieczeństwa naszego.
- Jaśnie Szanowny Prezydencie, dziękuję za Wasz gest, ale miasto jest w rękach dobrych i ludziom dobrze się żyje z ich gospodarzem. Niech klucze pozostaną z Wami i każdego dnia przypominają o tym jak ważną misję otrzymaliście od swoich współbraci.
Po tych słowach Para Królewska wraz z prezydentem oraz innymi urzędnikami usiadła na podwyższeniu by obejrzeć krótki pokaz przygotowany przez lokalny oddział VHS, a także kilka występów prezentujących kulturę regionu. Gdy ta część dobiegła końca Król wraz z Królową skierowali się do swojej limuzyny, która miała zawieść ich do leżącego niedaleko zamku we Freeburgu - Burg Edekoner, w którego ogrodach oczekiwali już zaproszeni na krótkie przyjęcie ludzie o dużym wkładzie we freeburską kulturę i życie społeczne.