Ostatni post z poprzedniej strony:
Kelner, młody mężczyzna o imieniu Emil, był wyraźnie podekscytowany. Nie codziennie ma się okazję towarzyszyć Faktotum i Exfaktotum — legendarnemu duetowi, o którym krążyły opowieści wśród wtajemniczonych. Czuł się, jakby właśnie wkroczył do świata, o którym dotąd tylko słyszał.Wspólnie udali się w stronę królewskiego zamku. Wieczorne światło odbijało się od kamiennych murów, a brama wjazdowa, wysoka i zamknięta na cztery spusty, wyglądała groźnie i nieprzystępnie.
Frau Liese zmarszczyła brwi i powiedziała:
— Muszę teraz wymyślić, jak się dostać do środka... — Zamyśliła się na moment, po czym dodała z przekąsem: — Może po prostu obejdziemy zamek od tyłu i podsadzimy Joachima przez ogrodzenie?
Joachim spojrzał na nią z lekkim niedowierzaniem, ale zanim zdążył coś powiedzieć, Emil uniósł rękę.
— Chwileczkę! — zawołał. — Mój kuzyn pracuje w ogrodach zamkowych jako ogrodnik. Może udałoby się nam wejść jako pracownicy?
Wszyscy spojrzeli na niego z zainteresowaniem. Emil już wyciągał telefon komórkowy i wybierał numer.
— Dajcie mi chwilę, zaraz się z nim skontaktuję — powiedział, odchodząc kilka kroków, by porozmawiać na osobności.
W tym czasie Frau Augentrost i Joachim zostali sami. Stali w cieniu starego dębu, z którego liści spadały pojedyncze krople rosy.
— Myślisz, że to się uda? — zapytała cicho Frau Augentrost, pocierając ramiona, gdyż pogoda w mieście Vox nie dopisywała tego dnia...



