Ostatni post z poprzedniej strony:
- @Joahim, uspokój się. Nikt Cię nie zdradza, nikt nie chce Ci zrobić krzywdy. To nie dzieje się naprawdę. - Anastasia próbowała uspokoić męża, który dalej przeszukiwał szuflady, rzucając jej co jakiś czas wściekłe spojrzenia. Drzwi za nią się otworzyły i zobaczyła jak do środka wchodzi @Krzysztof. Spojrzała na sekundę na jego twarz pełnym emocji wzrokiem i ponownie zwróciła się do męża. - Kochany, proszę, uspokój się. Żadni Kiriowie nie chcą Cię zabić. Z nikim nie współpracujemy, chcemy dla Ciebie dob...W tym momencie usłyszała charakterystyczny dźwięk i nim zdążyła zareagować Joahim odwrócił się do nich trzymając w dłoni pistolet. Broń była odbezpieczona i przeładowana. W każdej chwili mógł strzelić, dystans jaki dzielił ich od niego był za duży by którekolwiek z nich mogło do niego podbiec i go obezwładnić. Pozostawało liczyć, że uda się im go przekonać by się uspokoił.
- Odsunąć się! Jesteście aresztowani za zdradę Królestwa! Wasze kiryjskie machinacje kończą się tu i teraz! - krzyczał w ich stronę, nie opuszczając pistoletu. Przesuwał jedynie nim od Krzysztofa do niej i z powrotem. Trudno było powiedzieć które z nich było w większym ryzyku. Podskórnie kobieta czuła, że może to być ona, ale nie przejmowała się tym nazbyt. Teraz gdy w grę wchodziło również życie jej syna i zarazem następcy tronu nie miała wątpliwości, że gdyby zaszła taka potrzeba rzuciłaby się by go zasłonić. Postanowiła spróbować go przekonać po raz kolejny. - Kochanie, proszę opuść broń. Nie chcesz popełnić tego błędu. Nie chcesz żałować. Uwierz mi proszę, że nic Ci nie grozi. Pomożemy Ci, lepiej niż dotychczas. Tylko opuść broń.
Zaczęła podchodzić bliżej niego. Powoli, krok po kroku. Delikatnie zmniejszając dystans pomiędzy ich dwójką. Krzysztof robił to samo, ale pozostawał trochę w tyle by nie przytłoczyć ojca ruchem i nie sprowokować go.





