Była późna noc, gdy Abrielle Novaroi, młoda podróżniczka, dotarła do Królestwa Voxlandu. Od razu zachwyciła ją cudowna atmosfera tego miejsca:
- Zimno kurde, deszcz pada, piździ jak w dupie eskimosa. A mówili mi "zostań w domu" a ja że "nieee lepiej pójść od razu" i teraz mam kurde, zachciało się spacerować po północy. Jeszcze mnie coś zaatakuje zaraz. A co jeśli tu są niedźwiedzie? Brawo Abrielle, nie dość, że nie wzięłaś sobie nawet szalika bo "w lesie będzie cieplej", to jeszcze skończysz jako kolacja dla jakiegoś niedźwiedzia. A właśnie, kolacja. - mówiła do siebie jak całkiem normalna osoba, którą zdecydowanie jest. Na szczęście dla uszu wszystkich zwierząt wokół, Abrielle dotarła do budynku z napisem...
- Motel Netrotei? Nie brzmi zbyt zachęcająco. - jej wzrok powędrował na odpadający tynk i stare okna - wygląda tragicznie. Ale jeśli mają jedzenie i łóżko, to wchodzę w to. Ile bym dała za kubek herbaty...
Po wejściu przez skrzypiące drzwi, zobaczyła, że pomimo odpychającego wyglądu budynku, wnętrze wydaje się być... jeszcze gorsze. Z pozoru szare podłogi po dłuższym przyjrzeniu się okazały się być brązowe, ich kolor ukryty pod grubą warstwą kurzu. W oddali było widać miotłę, lecz służyła jako podpórka dla zawieszonej na jednej śrubie półki. W kącie stały dwie miski - jedna z wodą, druga pusta - przeznaczone dla psa, jak pomyślała Abrielle. Za ladą stała kobieta mająca na oko...
- Chyba ze sto lat. - mruknęła pod nosem dziewczyna
Po chwili rozmyślania nad swoimi wyborami życiowymi i zastanawianiu się gdzie popełniła błąd, Abrielle postanowiła podejść do lady i być może zapytać czy znajduje się w motelu czy jednak w stajni. Jakby czytała jej w myślach, do misek na podłodze podeszła koza. Zaraz. KOZA???
- To są chyba jakieś żarty.
Niestety nie były to żarty, gdyż nawet jeśli ktoś chciałby żartować z naszej bohaterki, to jeszcze nikt jej tu nie znał i nie kwapił się by sprawić by zaczęła żałować swojej egzystencji. Z miną męczennicy podeszła do starszej kobiety i miała tylko nadzieję, że kiedyś skończy się ta okropna noc.
@Krzysztof Windsor