Anastasia wściekła wparowała do Pałacu Królewskiego pod eskortą lojalnych jej żołnierzy. Nie sądziła, że
@jej mąż może być tak głupi, tak dać się pochłonąć swojej paranoi, by zacząć oskarżać ją, która wiernie stała u jego boku od trzech lat, gdy jeszcze nie miał nic. Z drugiej strony czuła wewnętrzną złość na siebie za to, że nie zauważyła powagi jego sytuacji i nie zainterweniowała wcześniej. Teraz tylko po jednym kryzysie przychodzi drugi kryzys. Lud nie może widzieć, że władza jest słaba czy skłócona, już wystarczy to ośmieszenie w postaci ostatnich wydarzeń. Przez to trzeba było tylko wystawić Milicję na ulice, by zajęli się protestującymi.
Pałacowi Gwardziści, którzy postanowili stawiać opór wobec niej byli szybko neutralizowani. Nie winiła ich i nie miała im za złe, że chcieli ją zatrzymać. Ostatecznie ślubowali wierność Królowi. Czasem jednak sytuacje wymagają zadziałania w stanie wyższej konieczności i skorzystania z furtek. Jedną z nich była część przysięgi, która mówi o wierności również i Dziedzicowi Tronu. Taki bezpiecznik w razie, gdyby coś się stało i właśnie teraz tak było. Wierni jej mężowi żołnierze byli obalani na ziemię przy użyciu pocisków paraliżujących, a ona prowadziła swój pochód w stronę królewskich komnat.
Gdy weszła do Sali Audiencyjnej, która była łącznikiem między apartamentami państwowymi, a królewskimi, jej oczom ukazała się grupa dwudziestu Gwardzistów, którzy otoczyli drzwi prowadzące do jej męża. Wszyscy trzymali broń wycelowaną w jej stronę. Na twarzy malował się rosnący grymas, ale również i strach. Strach o to, do czego może dojść jeżeli nikt nie powstrzyma Joahima. Wraz z jej utratą roli Regentki, straciła dostęp do kodów bezpieczeństwa oraz możliwość odwołania jego rozkazów. Bała się, że bez pomocy jej mąż pogrąży się w paranoi na zawsze, przynosząc wszystkim dookoła same szkody. Będzie wierzył, że działa w dobrej wierze, ale to będzie fałszywe przekonanie. Wypuściła głęboki wydech przez nos i spokojnie zaczęła mówić do stojących naprzeciw żołnierzy.
- Wiem, że wiąże Was przysięga na wierność Królowi. Ale widzicie również, że Król od pewnego czasu pogrąża się w niebezpiecznych zaburzeniach. Chcę z nim jedynie porozmawiać, spróbować mu pomóc. Gdy skończę możecie mnie aresztować. - przez cały czas patrzyła na każdego z osobna. Byli tutaj zarówno młodzi, świeżo po Akademii Wojskowej, jak i starsi służbą, którzy zjedli zęby w konfliktach. Wiedziała, że każdy z nich złożoną przysięgę traktuje jako coś świętego i jest gotów oddać swoje życie za Króla i Królestwo.
- Pamiętajcie, że prócz mojego męża, ślubowaliście również wierność jego dziedzicowi, Krzysztofowi. Jestem tu również by bronić jego praw do Korony, jego samego, bo czuję, że w każdej chwili jego własny ojciec może zwrócić się przeciwko niemu. A wtedy to będzie koniec naszego Królestwa. Wiem, że słowa ślubowania są dla Was święte, wiem, że oddalibyście swoje życie za ten kraj, ale pozwólcie mi najpierw zapobiec temu wszystkiemu rozmową.
Kilku z Gwardzistów opuściło broń, ale wciąż większa część trzymała ją wycelowaną w Anastasię. Ta zrezygnowana jedynie dała delikatnym gestem prawej dłoni rozkaz żołnierzom stojącym za nią. W ciągu kilku sekund było po wszystkim. Obezwładnieni strażnicy osunęli się na ziemię robiąc jej przejście. Do tych, którzy opuścili broń podeszli wierni jej żołnierze. Ona zaś pchnęła białe, zdobione drzwi i weszła do apartamentów. Światła było tutaj niewiele, grube zasłony skutecznie uniemożliwiały nieśmiałe wyglądającym za ciemnych chmur promieniom słonecznym dotarcie do wnętrza. Żyrandole były zgaszone. Zauważyła, że niektóre z mebli są poprzesuwane jak gdyby miały służyć za barykady. Odetchnęła głęboko i ruszyła pewnym krokiem w stronę uchylonych drzwi do sypialni swojego męża. Weszła z impetem i rozejrzała się po pokoju. Gdy dostrzegła go, nieogolonego w kilkudniowym zaroście, z obłędem w oczach, w pobrudzonej i rozpiętej koszuli, szukającego czegoś po szufladach, poczuła miks emocji. Złość, żal, smutek, strach i niedowierzanie. Jak to mogło się tak skończyć?